20100412

Nocny autobus z piekłem: Przystanek Iran

- O co żeście się założyli?
- Co, to? A nie, nie, żaden zakład, śmieszna historia po prostu.
- Opowiadaj. Mamy chwilę czasu.
- Irański nowy rok.
- Co?
- Irański nowy rok obchodziliśmy, impreza organizowana była. I tam taka tradycja jest, że zawsze dwóch takich czarnych chodzi i wróżby rozdaje. Koleżanka mnie poprosiła, no to się dałem pomalować razem z kumplem... tylko teraz to cholerstwo nie chce zejść.
- Próbowałeś to zmyć?
- Jasne. Ni cholery, tylko trochę się rozmazało.
- Ty, to może jakieś mleczko do demakijażu? Powinno pomóc...
- Tak, bo ja, cholera, mam mleczko do demakijażu na mieszkaniu. Jasne.
- No, w sumie...
- Wiesz, co jest najgorsze? Nie jestem nawet pijany. Całość pamiętam, maks trzy piwa wypiłem...
- No, a tak to rzeczywiście kiepsko.
***
- Ty, już jedzie. Wsiadasz?
- Ale to na pewno tamtędy jedzie?
- Jasne, wysiadasz przystanek wcześniej i akurat masz w sam raz żeby podejść, mieszkam tam to wiem.

1 komentarz: