- I tapicerka cała podarta! Do szału mnie to doprowadza!
- No ale...
- Nie ma żadnego ale! Albo będziesz podkładał sobie pod dupę kocyk, tak jak prosiłem, albo odmawiam dalszej współpracy!
- No dobra... Obiecuję, od jutra, serio, dobra?
- No. Co następne?
- Sprawdź kierownicę.
- Rysy od rękawic... norma, pasta polerska załatwi... a to co? Znowu złamałeś przełącznik kierunkowskazów? Naucz się w końcu porządnie tymi łapami operować, co?
- Chryste, przecież wiesz jakie są ciężkie. Ciesz się, że jesteś mechanikiem, nie musisz całego tego gówna nosić na sobie, wiesz jakie to przyjemne?
- Dobra, spokojnie. Nie zapomnij mi przypomnieć jutro o podbiciu ciśnienia w kołach, od tego całego tałatajstwa co masz na sobie strasznie szybko dętki schodzą.
- Przyszły te nowe baterie może? Te co mają podobno pociągnąć więcej, niż pięć kilometrów szarży?
- Daj spokój, te tępe buce z magazynowego zachachmęciły wszystkie dla siebie, nijak nie można ich dostać...
- Szlag. Ty, właśnie, pomysł dzisiaj miałem... dałbyś radę mi jakoś dospawać tutaj po lewej takie "u"? Taką jakby rynienkę krótką? Cholernie by mi to sprawę ułatwiło z trzymaniem lancy na dłuższych dystansach, dłonie by mi się tak nie męczyły, pomyśl nad tym, okej?
- Spoko. To lepsze niż ten twój ostatni pomysł, z dziurą przez kanapę i podłogę, żebyś miał jak miecz schować. Pomyślimy.
- Dzięki. Do jutra, co?
- No, o dziewiątej się widzimy jak zwykle. Trzymaj się, i pozdrów swoją!
- Jasne, pytała o twoje dzieciaki ostatnio, jak się mają?
- A dzięki, wszystkie zdrowe. Najstarszy teraz na czeladnika do kowala idzie, zobaczymy jak mu tam pójdzie.
- Dobrze wiedzieć, rośnie kolejny fachowiec... to do jutra!
***
- Pojechał już? Dzięki Bogu... Przeklęta konwencja... rycerze w białych melexach, kto to wymyślił...
20100830
20100826
Nocny autobus z piekłem: Pasażerowie #1
- Długo tak będziemy jechać?
- A kto tam wie, do... przystanku jeszcze trochę jest. Śpij, obudzę cię, jak będzie trzeba.
- Nie chce mi się spać.
- To siedź cicho i patrz co za oknem.
- Za oknem ciemno...
- To siedź cicho po prostu.
***
- Ty, ktoś wsiadł? Wydało mi się, jakbyśmy się zatrzymywali.
- Nie, raczej wysiadali... ta babka w welonie na przykład tutaj wcześniej nie siedziała, musiało się miejsce zwolnić, to przyszła
- To był w końcu ten przystanek czy nie? Miałeś mnie budzić.
- Nie wiem, sorry, chyba sam zaspałem... zresztą, nieważne. Z zajezdni też mam blisko do domu.
- Może ty. Ja nie bardzo pamiętam, żebym miał zajezdnię przez okno widoczną.
***
- Proszę wyciągnąć bilety razem z dokumentem potwierdzającym tożsamość.
- Słucham?
- Bilety proszę.
- Wszystkim pan sprawdza, czy tylko na nas się pan uwziął?
- Mam obowiązek każdego sprawdić, jaja sobie robicie?
- A tamta kobieta w welonie? Jakoś nie widziałem, żeby ją pan zaczepiał.
- To wy nie wiecie, że to córka kierownika stacji? Rodziny mają stuprocentowe zniżki do któregoś roku życia, ją to w każdym razie obejmuje...
- No to niech pan podejdzie i ją wylegitymuje. Proszę bardzo.
- No jak to tak? Córkę kierownika?
- Kierownika stacji?
- Nie znacie go? To był, zaraz, nazwiska nie pomnę...
- Może ona będzie wiedzieć?
- Ha, chcesz to sam do niej podejdź, ja nie mam zamiaru... w każdym razie odmawiam okazania biletu, dopóki ona nie zostanie odpowiednio wylegitymowana, a jej tożsamość nie zostanie potwierdzona.
- Zaraz, nie można tak! Co ja w raporcie napiszę? Że nie sprawdziłem biletów, bo w pojeździe była pańska córka?
- A nic mnie to nie obchodzi. Rób co chcesz.
- A kto tam wie, do... przystanku jeszcze trochę jest. Śpij, obudzę cię, jak będzie trzeba.
- Nie chce mi się spać.
- To siedź cicho i patrz co za oknem.
- Za oknem ciemno...
- To siedź cicho po prostu.
***
- Ty, ktoś wsiadł? Wydało mi się, jakbyśmy się zatrzymywali.
- Nie, raczej wysiadali... ta babka w welonie na przykład tutaj wcześniej nie siedziała, musiało się miejsce zwolnić, to przyszła
- To był w końcu ten przystanek czy nie? Miałeś mnie budzić.
- Nie wiem, sorry, chyba sam zaspałem... zresztą, nieważne. Z zajezdni też mam blisko do domu.
- Może ty. Ja nie bardzo pamiętam, żebym miał zajezdnię przez okno widoczną.
***
- Proszę wyciągnąć bilety razem z dokumentem potwierdzającym tożsamość.
- Słucham?
- Bilety proszę.
- Wszystkim pan sprawdza, czy tylko na nas się pan uwziął?
- Mam obowiązek każdego sprawdić, jaja sobie robicie?
- A tamta kobieta w welonie? Jakoś nie widziałem, żeby ją pan zaczepiał.
- To wy nie wiecie, że to córka kierownika stacji? Rodziny mają stuprocentowe zniżki do któregoś roku życia, ją to w każdym razie obejmuje...
- No to niech pan podejdzie i ją wylegitymuje. Proszę bardzo.
- No jak to tak? Córkę kierownika?
- Kierownika stacji?
- Nie znacie go? To był, zaraz, nazwiska nie pomnę...
- Może ona będzie wiedzieć?
- Ha, chcesz to sam do niej podejdź, ja nie mam zamiaru... w każdym razie odmawiam okazania biletu, dopóki ona nie zostanie odpowiednio wylegitymowana, a jej tożsamość nie zostanie potwierdzona.
- Zaraz, nie można tak! Co ja w raporcie napiszę? Że nie sprawdziłem biletów, bo w pojeździe była pańska córka?
- A nic mnie to nie obchodzi. Rób co chcesz.
20100819
Wyciąg z Archiwum: Negocjator
- On to by tylko spory łagodził....
- Co? Chyba nie chcesz powiedzieć, że tam wszedł?
- Wszedł, a jak, czego ty się po nim spodziewałeś? Jasne że wszedł. Z rękami podniesionymi i wogóle, krzyczał że chce pogadać.
- I co, wpuścili go?
- Nie.
- No to co?
- Dwanaście ran postrzałowych. Nigdy się nie nauczy.
***
- Wszedł tam?
- No, będzie już jakieś pięć minut jak siedzi. To trzy razy dłużej, niż poprzedni negocjator.
-Myślałby kto, że po poprzedniej akcji będzie się dłużej zbierał, ale nie... bałwan. Dałby se spokój.
- On nigdy nie da. Zobaczysz, ostatni raz go zobaczymy, jak będzie wchodził do gniazda żmij, żeby pogodzić dwie zwaśnione rodziny... o ile żmije zakładają rodziny, a nie dupczą się z kim popadnie chlastając wszędzie jadem.
***
- Medyyyk! Surowica! ...jak to kurwa nie masz, co, skończyła ci się? Kurwa...
- Co? Chyba nie chcesz powiedzieć, że tam wszedł?
- Wszedł, a jak, czego ty się po nim spodziewałeś? Jasne że wszedł. Z rękami podniesionymi i wogóle, krzyczał że chce pogadać.
- I co, wpuścili go?
- Nie.
- No to co?
- Dwanaście ran postrzałowych. Nigdy się nie nauczy.
***
- Wszedł tam?
- No, będzie już jakieś pięć minut jak siedzi. To trzy razy dłużej, niż poprzedni negocjator.
-Myślałby kto, że po poprzedniej akcji będzie się dłużej zbierał, ale nie... bałwan. Dałby se spokój.
- On nigdy nie da. Zobaczysz, ostatni raz go zobaczymy, jak będzie wchodził do gniazda żmij, żeby pogodzić dwie zwaśnione rodziny... o ile żmije zakładają rodziny, a nie dupczą się z kim popadnie chlastając wszędzie jadem.
***
- Medyyyk! Surowica! ...jak to kurwa nie masz, co, skończyła ci się? Kurwa...
20100813
Dowód rzeczowy: Margines
chrząszcz brzmi w trzcinie karabinem kiedyś każda kosa trafi na minę
przeciwpiechotną dynamiczne zagubienie Iosif Aackermann był prosty
m finlandzkim kupcem. do czasu. ciepłe picie bosakiem! Gustaw - upi
ór schwytany i przetrzymywany przez carską inkwizycję lampy gazowe
patrzysz zdegustacją będziesz miał grób w grobie oczy otwarte odetc
hnął dopiero na syberii smoki zamieniające się w książąt pod wpływe
m pocałunku gąszcz czasu, który upłynął kazali ci śpiewać piosenki k
tórych nie znasz, za pieniądze których nie mieli rozminowała się moj
a dusza koślawe twarze poznanych ludzi widzianych ludzi ta cała sytua
cja z chrystusem a czemu ty myślisz a nie słuchasz? ty się nie śmiej b
o to nie jest do śmiechu miejsca w których rozgrywa się budynek fac
et z boliwii przywiózł poznaj pana szubę. to profesjonalista, bez dwó
ch zdań. an eye for two eyes and a demon's heart dzień wszystkich z
marłych świętych pinta angielska - 0,47l pinta amerykańska - 0,57l t
he father, the son, and the other one Ifiltz Adenauer zawsze chciał b
yć krawcem dzisiaj prezentujemy... "lord Asriel i umierający tatarzy"
nie trzymam zawziętości w sercu ale zgody nigdy zenon dał kasę i zro
bię pradziadka z kartki A3 benzodiazepiny
przeciwpiechotną dynamiczne zagubienie Iosif Aackermann był prosty
m finlandzkim kupcem. do czasu. ciepłe picie bosakiem! Gustaw - upi
ór schwytany i przetrzymywany przez carską inkwizycję lampy gazowe
patrzysz zdegustacją będziesz miał grób w grobie oczy otwarte odetc
hnął dopiero na syberii smoki zamieniające się w książąt pod wpływe
m pocałunku gąszcz czasu, który upłynął kazali ci śpiewać piosenki k
tórych nie znasz, za pieniądze których nie mieli rozminowała się moj
a dusza koślawe twarze poznanych ludzi widzianych ludzi ta cała sytua
cja z chrystusem a czemu ty myślisz a nie słuchasz? ty się nie śmiej b
o to nie jest do śmiechu miejsca w których rozgrywa się budynek fac
et z boliwii przywiózł poznaj pana szubę. to profesjonalista, bez dwó
ch zdań. an eye for two eyes and a demon's heart dzień wszystkich z
marłych świętych pinta angielska - 0,47l pinta amerykańska - 0,57l t
he father, the son, and the other one Ifiltz Adenauer zawsze chciał b
yć krawcem dzisiaj prezentujemy... "lord Asriel i umierający tatarzy"
nie trzymam zawziętości w sercu ale zgody nigdy zenon dał kasę i zro
bię pradziadka z kartki A3 benzodiazepiny
Subskrybuj:
Posty (Atom)