- Długo tak będziemy jechać?
- A kto tam wie, do... przystanku jeszcze trochę jest. Śpij, obudzę cię, jak będzie trzeba.
- Nie chce mi się spać.
- To siedź cicho i patrz co za oknem.
- Za oknem ciemno...
- To siedź cicho po prostu.
***
- Ty, ktoś wsiadł? Wydało mi się, jakbyśmy się zatrzymywali.
- Nie, raczej wysiadali... ta babka w welonie na przykład tutaj wcześniej nie siedziała, musiało się miejsce zwolnić, to przyszła
- To był w końcu ten przystanek czy nie? Miałeś mnie budzić.
- Nie wiem, sorry, chyba sam zaspałem... zresztą, nieważne. Z zajezdni też mam blisko do domu.
- Może ty. Ja nie bardzo pamiętam, żebym miał zajezdnię przez okno widoczną.
***
- Proszę wyciągnąć bilety razem z dokumentem potwierdzającym tożsamość.
- Słucham?
- Bilety proszę.
- Wszystkim pan sprawdza, czy tylko na nas się pan uwziął?
- Mam obowiązek każdego sprawdić, jaja sobie robicie?
- A tamta kobieta w welonie? Jakoś nie widziałem, żeby ją pan zaczepiał.
- To wy nie wiecie, że to córka kierownika stacji? Rodziny mają stuprocentowe zniżki do któregoś roku życia, ją to w każdym razie obejmuje...
- No to niech pan podejdzie i ją wylegitymuje. Proszę bardzo.
- No jak to tak? Córkę kierownika?
- Kierownika stacji?
- Nie znacie go? To był, zaraz, nazwiska nie pomnę...
- Może ona będzie wiedzieć?
- Ha, chcesz to sam do niej podejdź, ja nie mam zamiaru... w każdym razie odmawiam okazania biletu, dopóki ona nie zostanie odpowiednio wylegitymowana, a jej tożsamość nie zostanie potwierdzona.
- Zaraz, nie można tak! Co ja w raporcie napiszę? Że nie sprawdziłem biletów, bo w pojeździe była pańska córka?
- A nic mnie to nie obchodzi. Rób co chcesz.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ja nie wiem skąd ty to wszystko bierzesz.
OdpowiedzUsuńAle co wszystko?
OdpowiedzUsuń