20100625

Sprawozdanie: Ballada o Kapitanie Robercie

Kapitan Robert ekipę swą
zabrał do Pragi daleko stąd
kilku wypadło, kilku zostało
kilku wynieśli jak martwe ciało

Z załogą trupów powrócił razem
w porcie kiesę miał pełną migiem
z łapówką i sławą, i wszystkim w komplecie
więc zebrał załogę by wieźć ją po świecie

Kapitan Robert ekipę raz
wziął do Timbuktu i Shangri-La
jedni furiaci, a drudzy szaleni
inni gdzieś w Czadzie ze statku zmieceni

Z załogą trupów powrócił razem
z tych co przeżyli i bunt i chorobę
z silnych i twardzych, odważnych zmęczonych
tylko wierni mu pozostali

Kapitan Robert statek swój
wziął do Pekinu Mozambiku
szalony w kajdanach podziwiał je
jedna z nich dała mu serce swe

Kapitan Robert zobaczył drużynę
nowych i młodych, zielonych krztynę
załoga rozpadła się podczas swych przygód
żaden by nie zniósł następnych niewygód

Z załogą trupów powrócił razem
z tych co przeżyli i bunt i chorobę
z silnych i twardzych, odważnych zmęczonych
tylko wierni mu pozostali

Z załogą trupów powrócił razem
w porcie kiesę miał pełną migiem
z łapówką i sławą, i wszystkim w komplecie
więc zebrał załogę by wieźć ją po świecie

Kapitan Robert ekipę raz
wziął do Timbuktu i Shangri-La
jedni furiaci, a drudzy szaleni
inni gdzieś w Czadzie ze statku zmieceni

(tłumaczenie tekstu ballady zespołu Abney Park, The Ballad Of  Captain Robert)

1 komentarz: