20110222

Raport: Geranium

...no ale to było jeszcze zanim przestałem rządzić światem. Wspaniałe czasy, wie pani? To znaczy, wszyscy tak myślą. Że rauty, wysyłanie skazańców na śmierć, bale, młode damy w sypialni i dyskretne apartamenty... ale szczerze mówiąc, po całej tej hecy z konsyliaryzmem, i po zamknięciu nekromantów w rezerwatach, mało już zostało na świecie rzeczy, które sprawiałyby mi prawdziwą radość.
- To dlatego pan zrezygnował?
- Owszem. Zrzekłem się stanowiska na dobre, i zająłem się hodowlą geranium. Satysfakcjonujące.
- Proszę państwa, usłyszeli państwo wywiad z byłym władcą świata...
Pstryknęło wyłączane radio. Ruch przed oknem wskazywał, że gospodarz wrócił do swoich gości.
- Panowie, czegoś tu nie rozumiem. Geranium? Zostawił absolutną władzę nad całym znanym uniwersum dla hodowli geranium? Niepojęte...
- Może to przykrywka?
- Proszę nie myśleć, że tego nie wziąłem pod uwagę, szanowny panie Banks. Niech to pana nie martwi. Jedno co mnie zastanawia, to dlaczego właśnie geranium? Panowie, proszę do okna.
Gwałtownie otwarte okiennice brzęknęły z zewnątrz o mur. Razem z powiewem świeżego powietrza, do pokoju napłynął skowyt i huk legionów zgromadzonych przed pałacem zimowym. Po horyzont ciągnęły się nowo zakładane obozowiska, namioty i wieżyczki strażnicze strzelające w niebo reflektorami, chaotycznie tnące chmury na małe kawałki. Po chwili jednak wszystkie skierowały swoje promienie na jedno okno w pałacu, oświetlając stojącą w nim postać, w miarę narastającego szumu przeradzającego się ryk, wydobywającego się z gardeł tysięcy żołnierzy.
Gospodarz pogładził małą roślinkę w doniczce, stojącą na parapecie.
- Geranium? To śmieszne. Zawsze wolałem bazylię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz