20101015

Raport: Wspomnienie Szachisty

- Twoje życzenie, Klaus?
- Zagrać w szachy z patrycjuszem.

***

- Jedno mnie zastanawia, dlaczego to zrobiłeś?
- Goniec na E5. Motywy tak naprawdę nikogo nie interesują, niech pan nie żartuje. Zresztą, wszyscy w tym przeklętym mieście wiedzą, jaka była przyczyna. Cholerny sędzia patrzył z politowaniem na mojego adwokata, jak się próbował wysilać... biedny Andrew. Ten proces zupełnie zwichnął jego karierę.
- No ale jakiś powód miałeś. Wieża na C7.
- Miałem. Niech pan nie udaje, że to pana interesuje. Moja wersja nie jest ani jedyną słuszną, ani pewnie prawdziwą. Zbyt często dawałem się wodzić za nos - Koń na G4 - i poddawać manipulacjom, i za bardzo jestem tego świadomy, żeby chełpić się postępowaniem według słusznego schematu. Nie przeszkadza mi to jednak przyznać się do winy.
- Cóż, niektórzy mogliby uznać, że jesteś niewinny... albo podsuwali by takie słowa jak działanie w afekcie lub wyższa konieczność. Pion na A7.
- Wyższa konieczność? Ha! Wyższa konieczność! Nikt nie wie lepiej od pana, że nie ma czegoś takiego jak wyższa konieczność. Goniec na F6, wróć, D4. Wyższa konieczność jest tylko po to, żebyśmy mogli we własnym mózgu usprawiedliwić nasze działanie, i czasem przenieść to usprawiedliwienie do umysłów innych ludzi. Nie ma czegoś takiego jak wyższa konieczność. Afekt? Dajmy pokój emocjom. Dwudziestu ośmiu naocznych świadków da sobie głowę uciąć, że działałem na zimno, że byłem opanowany, że, poetycko, "biła ode mnie aura chłodu i bezlitości", jak przeczytał mi Andrew z jednego z raportów. Co to w ogóle za słowo, "Bezlitość"? Jakiś idiota musiał spisywać zeznania.
- Koń na G3. Więc?
- Nie ma żadnego usprawiedliwienia. Dostaję to na co zasłużyłem. Wieża na H1. Wygrałem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz