W miarę oddalania się kadru, Budionnówka pociągnął ukradkiem z butelki wyciągniętej chyłkiem zza pazuchy płaszcza. Zaglądał do pokoju - bokiem, potrafił zaglądać bokiem. Profesjonalista, można rzec. Ekipa stała w środku - gdzieś w tle słychać było gitary, a Łysy nonszalancko kiwał pistoletem na lewo i prawo. Czapki Kamerzystów migały zza zasłony w kuchni, razem z czarnymi naroślami kamer na ramionach. Poważnie wyglądały jak przyrośnięte. Futrzana Czapa zbierał się do wychodzenia z pokoju - ostrożnie obszedł kredowy kontur i wyminął Słuchawki, który trzymał mikrofon na dwuipółmetrowym drągu. Nie zauważając Budionnówki wyszedł na korytarz, i miarowo postukując buciorami wyszedł na zewnątrz, byle dalej od tej iluzji, od tego marazmu i tragedii. Wizja nieco się rozmyła, znowu dało się słyszeć kroki - to Budionnówka wchodził do pomieszczenia, omijając szafki w przedpokoju wyłożone książkami i zapomniane wieszaki, na których palta wiodły swoje tajemnicze życie. Kiwnął głową Łysemu i przyjacielsko poklepał po plecach Słuchawki, dało się słyszeć powitalne pomruki Czapek Kamerzystów. Nikt nie powiedział ani słowa, dopóki zza kolejnych drzwi nie wyłonił się Furażerka, zimnym wzrokiem martwej od trzech dni ryby szukając Futrzanej Czapy. Ostentacyjnie zignorował Budionnówkę, wziął ze sobą Łysego, który zdążył tylko chrząknąć na pożegnanie, kazał mu wyrzucić tę pierdoloną zabaweczkę, jak nazwał pistolet - co Łysy skwapliwie uczynił, rzucając ją Słuchawkom. Ten, nie mając pojęcia co z nią zrobić, przekazał ją Budionnówce - a on z kolei patrząc z dezaprobatą na brudne dłonie wszystkich zaangażowanych zapakował ją do plastikowego, strunowego woreczka. I wsadził do kieszeni, tuż obok butelki, trzech guzików i niezapłaconego rachunku za gaz.
Wyglądało to tak, jakby Furażerka to wyreżyserował, i teraz przekazał pałeczkę Budionnówce. Ale pistolet nie był batutą dyrygenta, a pomieszczenie nie było scenerią filmu.
To nie był film. To były wymysły niskiej klasy.
20100924
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz