20110425

Notka: Kardan

- To jak, Wilku? Mamy umowę?
- Ha. Nie znasz mnie? Jasne że pomogę. Chociaż jak zobaczyłem tabliczki znamionowe tych wozideł... Aż stara krew zagrała.
- Klewang, o co mu chodzi? Misiek, będzie jakiś problem z tym? Bo jak tak to utknęliśmy tu na dobre. Przekładnie do imentu zapiaszczone!
- Kardan, weź się uspokój. Panie Wilku, przepraszam za niego, ale sam jestem ciekawy, o co chodzi z tymi tabliczkami?
- Misiek, ty wiesz, nie? Pamiętasz, za co siedzę daleko za Kamarem. Wasza trójka młoda jest, to nie będziecie pamiętać... Wasze konie mechaniczne są produkcji Trustu Przemysłowego Świnki Trzy, a, w skrócie rzecz ujmując - po tym jak narozrabiałem w firmie budowlanej Ceglanej Świnki, a rozróba to, nie chwaląc się, była tęga, pół kwartału w drzazgi poszło... Szefowstwo przekładało papiery i ludzi, do momentu, w którym obudziłem się na zesłaniu na Zakamarze. I tak tu, wegetuję, od karawany do karawany.
- Taak... pamiętam, byłem wtedy w mieście. Dym przez trzy dni nie chciał opaść, jak cię w końcu znaleźli. Przesiedziałem całą akcję u Królika, pamiętasz, prowadził jeszcze wtedy tę knajpę, Ul się nazywała... zwinął interes zaraz potem. Teraz podobno handluje zegarkami w ogrodach królewskich, spsiał trochę. Ale żyje.
- Dobra, koniec gadania. Powiedziałem, że pomogę, kiep ten, co podróżnemu na pustyni nie pomoże. Nawet kiedy jeździ on końmi mechanicznymi od Trzech Świnek.

Jak się nadął, jak zaczął dmuchać i chuchać...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz