Pracując w magazynie poznajesz miasto od podszewki. Rozładowując ciężarówki, dowiadujesz się faktów na temat człowieczeństwa. Przewożąc towar, kontemplujesz rzeczywistość.
Dialogi: "Te paczki to dla rusków? Weź to wystaw na przewiązkę" "Ale skąd to paczka? Na pewno dla nich?" "Pisze, jest napisane, etykieta - widzisz?" "Kiedy odbiorą?" Potem jedziesz wąskimi korytarzami, zastanawiasz się, ile jeszcze, i liczysz mijane kontenery. Wychodzisz na zewnątrz, nakładasz kaptur, i to samo robią kominy i budynki dookoła. Lampy strzelają w ciebie fotokomórkami, błyskami znacząc trasę którą idziesz. Czasem pojawisz się w jakimś zapomnianym wizjerze kamery, wymieniasz butlę z gazem, idziesz na przerwę. Na przerwie wolno, jak byś chciał założyć nogę na nogę w trakcie pracy, to tak żeby nikt nie widział, po co mają widzieć, raz spojrzą, i już widzą, że nie pracujesz. Jak są walentynki akurat, to dostajesz czekoladę.
Czekolada jest dobra.
A potem znowu mijasz tę windę - z regulaminem podpisanym stylowym podpisem przez kierownika obiektu w 67 roku, i zastrzeżeniem, że można z niej korzystać jedynie z certyfikatem. Ciekawe, kiedy zmarł ostatni posiadacz certyfikatu. I właściwie, kiedy już stracisz poczucie czasu, stwierdzasz, że mógłbyś zostać tu na dłużej. Że właściwie nie robi to różnicy, przyjdzie kolejny towar. Oetykietujesz go, i wyślesz na produkcję. Tak zrobisz.
Czekolada jest dobra.
A potem znowu mijasz tę windę - z regulaminem podpisanym stylowym podpisem przez kierownika obiektu w 67 roku, i zastrzeżeniem, że można z niej korzystać jedynie z certyfikatem. Ciekawe, kiedy zmarł ostatni posiadacz certyfikatu. I właściwie, kiedy już stracisz poczucie czasu, stwierdzasz, że mógłbyś zostać tu na dłużej. Że właściwie nie robi to różnicy, przyjdzie kolejny towar. Oetykietujesz go, i wyślesz na produkcję. Tak zrobisz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz