20140407

Człowiek pachnący dymem

Poczucie bezpieczeństwa. Poczucie bezpieczeństwa i spokój. Gdy przytulała się do jego ramienia, głównie chyba to czuła. Mówił jej o tym jego zapach. Zapach spalonych liści, białego dymu, "dobrego dymu" jak miał w zwyczaju go określać. Nie takiego z opon czy palenia śmieci. Ten zapach przywodził na myśl wieczór na wsi, pieczone ziemniaki i bluzy z polaru zakładane gdy wieczorem robiło się chłodno.
Ruch ramienia, gdy grzebie się patykiem w popiele i niedopalonym drewnie.
Czarne smugi na dłoniach, gdy nie zważając na temperaturę, poprawia się ognisko.
Pociągnięcie nosem, gdy oczy łzawią od dymu.

To musiał być instynkt przetrwania. Nikt inny nie wyszedł. Do tej pory go czuć, czy on nie miał czasu doprowadzić się do porządku? Ogień strawił cały budynek, jedyne co pozostało to ten zapach. Zapach dymu, i wrażenie że bezpowrotnie straciło się coś, co było się pewnym, że jeszcze trochę poistnieje. On jest żywym dowodem na to, jak bardzo było do pomyłką.
Gwałtowny bieg, gdy za Tobą walą się lewary i wsporniki ścian.
Czerwone smugi na dłoniach, w miejscach gdzie leżą płaty oparzeń.
Pociągnięcie nosem, gdy oczy łzawią od dymu.

Chyba chodzi o emocje. Emocje i nieprzewidywalne konsekwencje. Zaczynasz, hop, i to już się dzieje. Ogień rzadko daje się kontrolować, a jeszcze rzadziej opanować. Tylko dym zawsze pachnie tak samo.
Ostatnie spojrzenie, gdy świat jeszcze nie błyszczy.
Białe smugi na drasce, gdy rzucasz pierwszą zapałkę.
Pociągnięcie nosem, gdy oczy łzawią od dymu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz