- Wiesz, że jesteś tchórzem?
- Wiem, ale to uratowało mi życie.
- Odwaga również może je uratować!
- Powiedz to tym, którzy zostali na dole...
Koncepcja:
sceny pierwsze: wierza z czarnego kamienia, pokruszona, tłum stłoczony pomiędzy okalającymi murami, broni dostępu. widok z lotu ptaka, a właściwie z perspektywy, jakieś 70 stopni.
sceny drugie: sceny batalistyczne nadciągają wrogowie. burzą mury obrońcy wysypują się przed budowlę zostają wysieczeni do cna nawet orły nie pomagają kiedy nadlatują myśliwce giną ostatnie jednostki.
przebitka.
głośne "kurwa".
sceny trzecie. zbliżenie na tłum. ktoś wydaje komendę "ostrzyć noże" okrzyk zostaje podchwycony, jakiś niziołek z pianą na ustach powtarza ostrzyć nóż ostrzyć nóż ostrzyć nóż jakby samo mówienie mogło mu pomóc. ostrzy nóż. kamera w pierwszej osobie "dlaczego my właściwie bronimy tej wierzy" "bo w środku jest mag" brzmi to jak całkiem sensowne wyjaśnienie tylko dlaczego. ktoś inny ktoś obok nie ty wpada na pomysł (w międzyczasie mijasz w tłumie kilka postaci, jedna z nich ma czarną, jakby spopielałą skórę, nastroszone włosy i rozgorzałe oczy, i wyszczerzone zęby, i ubrana jest w tandetny czerwono czarny kostium ze skóry z ćwiekami) żeby zabarykadować się w wierzy zamknąć się od środka i czekać aż przyjdą może wtedy zadamy im większe straty może sami wtedy przeżyjemy. więc cały tłum i ten oszalały niziołek i ten spopielony ktoś rusza po schodach, po drewnianych schodach co wyglądają jak uniwersyteckie, i gdybyś jeszcze coś czuł mógłbyś przysiąc że wszystko śmierdzi starą pastą polerską, cały tłum mija cię na schodach, patrzysz na każdego po kolei są tacy żałośni kiedy starają się obronić swoją wierzę i wtedy na końcu to człowiek jeden z tych większych w płaszczu czarno-szarym zapinanym na guziki brakuje tylko orzełków mówi że twój brat ten kto zagonił wszystkich do wierzy został na zewnątrz żeby nie wiadomo po co. Zatrzaskuje drzwi. Razem zakładacie skobel i razem dajecie też tę wielką drewnianą belkę w poprzek wrót. Wtedy zdajesz sobie sprawę z tego, że wszystko jednak śmierdzi pastą polerską, a z góry z klatki schodowej patrzą się na ciebie.
sceny czwarte: wdzierają się. dalej film się urywa, słychać tylko brzęczenie i prawie trzykrotne ha ha ha zanim ktoś je wyłączy.
(skoro on był tam, na wierzy, w gabinecie, skoro nie było go tam na dole, skąd i ja uciekłem - to jak on może mi mówić, co to jest odwaga, a co to jest tchórzostwo?)
20091014
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz