- Ty skurwielu! Sprzedałeś nas! Sprzedałeś sam siebie!
- Uspokój się. Teraz te słowa nic nie znaczą. Ci wszyscy ludzie na zewnątrz i tak usłyszą to, co będę chciał, żeby usłyszeli.
- Wypierdalaj! Straciłeś się! Po tylu latach, kiedy mówiłeś wszystkie te rzeczy, a my ci wierzyliśmy... Zdradziłeś. Nie ma dla ciebie ratunku, dopadła cię pycha, kiedy razem szukaliśmy dumy... za dobrze ci było! Za dobrze! A my pokładaliśmy w tobie całą naszą nadzieję... naiwniacy.
- Powiedziałem już, żebyś przestał pierdolić. Straż!
- Wezwij straż! Broń się przede mną! Powiedziałem ci już wszystko, co miałeś usłyszeć, teraz zostań sam z moimi słowami i swoim sumieniem! Zostań sam! Kara i tak cię nie ominie!
- Straż!
***
Strzał. Krew na posadzce.
***
Idę szukać snajpera.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz