20100202

Zeznanie: Osąd

- Ty skurwielu! Sprzedałeś nas! Sprzedałeś sam siebie!

- Uspokój się. Teraz te słowa nic nie znaczą. Ci wszyscy ludzie na zewnątrz i tak usłyszą to, co będę chciał, żeby usłyszeli.

- Wypierdalaj! Straciłeś się! Po tylu latach, kiedy mówiłeś wszystkie te rzeczy, a my ci wierzyliśmy... Zdradziłeś. Nie ma dla ciebie ratunku, dopadła cię pycha, kiedy razem szukaliśmy dumy... za dobrze ci było! Za dobrze! A my pokładaliśmy w tobie całą naszą nadzieję... naiwniacy. 

- Powiedziałem już, żebyś przestał pierdolić. Straż!

- Wezwij straż! Broń się przede mną! Powiedziałem ci już wszystko, co miałeś usłyszeć, teraz zostań sam z moimi słowami i swoim sumieniem! Zostań sam! Kara i tak cię nie ominie!

- Straż!

***

Strzał. Krew na posadzce.

***

Idę szukać snajpera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz